Niedziela, 01.08.2010
Banner góra
Nasz Beskid regionalny miesięcznik niezależny
Nasz Beskid regionalny miesięcznik niezależny
Największa atrakcja naszego regionu to:
nowosądecki ratusz
muzeum skansenowskie
wody mineralne
uzdrowiska
góry
tradycje i obyczaje
Zobacz wyniki
StartImprezyRadioListyFelietonyArchiwum
RSS RSS
    

Pelusia spod Grybowa

Pelusia spod Grybowa

Autor: Elżbieta Wolak

 

Tak nazywa się jedna z samic z fermy strusi istniejącej od 11 lat w Białej Niżnej, miejscowości położonej niedaleko Grybowa. Ponad setka tych zwierząt hodowana jest przez małżeństwo zapaleńców: Jadwigę i Marka Kroków. Oprócz hodowli małżeństwo zajmuje się również wyrobem wędlin ze strusia, znanych niestety lepiej w Krakowie, niż na Sądecczyźnie. Istnieje jednak szansa, że to się zmieni. Sądeczanie docenili strusie wyroby, przyznając Jadwidze i Markowi Krokom nagrodę publiczności w półfinale plebiscytu Małopolski Smak, który odbył się w sierpniu na nowosądeckim rynku.

 

Małżeństwo z Białej Niżnej zostało hodowcami nie z przypadku. Oboje ukończyli Akademię Rolniczą w Krakowie, Jadwiga zootechnikę, natomiast Marek wydział ogólny rolniczy. Od czasu wyjścia spoza murów uczelni zajmowali się cały czas, jak sami określają  „życiem wiejskim”. Po prostu kochają ziemię. Hodowali już bydło mleczne, opasowe, trzodę chlewną, a nawet zwierzęta futerkowe – nutrie. Niestety, z różnym powodzeniem, uzależnionym od ciągle zmieniających się warunków gospodarczych, które jeszcze kilka lat temu trudno było przewidzieć. Tak było np. z hodowlą nutrii, która liczyła nawet 500 sztuk, a która zakończyła się praktycznie z dnia na dzień wraz z pojawieniem się mody na sztuczne futra. Wtedy przyszedł pomysł na strusie. W dzień po tym, około 11 lat temu, pierwszy struś dodartł do Białej Niżnej. Zainteresowanie było ogromne. - Przychodziły do nas tłumy. Już pierwszego dnia, kiedy nasze strusie dopiero co przybyły, zjawił się nieoczekiwanie dziennikarz z Nowego Sącza  - wspomina tamte lata Marek. Wtedy taka inwestycja była bardzo kosztowna. Cena jednego dorosłego strusia dochodziła nawet do 10 tysięcy złotych, podczas gdy obecnie odchowanego, jednomiesięcznego strusia można zakupić za 250 zł.

W latach od 1993 do 1997 zwierzęta te należały do rejestru egzotycznych gatunków w Polsce. Po tym okresie uznane zostały za hodowlane i zostały zaliczone do drobiu.

 

Zaskakująco niewymagający

Hodowla strusi dla Marka i Jadwigi Krok okazała się strzałem w dziesiątkę. – Mieliśmy wiele zwierząt, jednak strusie są najprzyjemniejsze z nich wszystkich. Nie są uciążliwe, nie wydają żadnych głośnych dźwięków i praktycznie nie trzeba po nich sprzątać. Pomieszczenia, gdzie mieszkają, czyści się raz na tydzień – chwalą się laureaci Małopolskiego Smaku. Z reguły strusie to bardzo spokojne zwierzęta, które nie potrzebują żadnych specjalnych warunków, mogą mieszkać nawet pod wiatą czy w nieogrzewanej szopie. Co ciekawe, są odporne nawet na bardzo niskie temperatury, nawet do minus 40 stopni Celsjusza. Strusia nie można jednak trzymać w zamkniętym pomieszczeniu, potrzebuje przestrzeni, aby mógł się wybiegać. Jedyny problem przy tej hodowli to młode pisklaki, które aby się dobrze rozwijać, potrzebują dużo ciepła. Dlatego wylęg odbywa się z reguły latem. – Obecnie hodowla strusiów jest dla nas bardzo prosta i przyjemna. Jednak, jak to zawsze bywa, początki były trudne. Dlatego musieliśmy zdobyć dużo doświadczenia, zwłaszcza przy lęgu młodych strusi, które, jak to dzieci, są najbardziej wymagające – mówi Marek Krok.

 

Uwaga: struś!

Należy jednak pamiętać, że mimo wszystko struś to dzikie zwierze i może okazać się niebezpieczny, zwłaszcza w stosunku do nieznajomych. - Strusie, jak się je spłoszy, potrafią pokonać nawet żelazne ogrodzenie. Spłoszonego strusia nie jest w stanie zatrzymać żadna barykada.  Sam byłem świadkiem kilku takich wypadków - dodaje Marek.

Przy blizszym kontakcie należy pamiętać, że u strusia niebezpieczny nie jest jego dziób, co nóga. Struś broni się, kopiąc. W przeciwieństwie do konia czy krowy, wymierza swój potężny cios do przodu, a nie do tyłu. W dotkliwszym ciosie pomaga mu potężny pazur, który ma do 8 cm długości. Podobno w naturze nawet lew boi się podejść do strusia i w kolejce do wodopoju spokojnie czeka na swoją kolej. O sile strusiowego kopnięcia przekonał się sam właściciel fermy, który kilka lat temu, karmiąc jednego ze strusi, odwrócił się do niego plecami, co najwidoczniej nie spodobało się samcowi, który od razu przeszedł do czynu. Cios spowodował, że Marek przeleciał przez ogrodzenie i złamał dwa żebra. Na szczęście był to jedyny taki incydent.

Ze strusiami należy również wykazać ostrożność przy transporcie. Nie jest łatwo przekonać ponad 150 kilogramowego, dzikiego ptaka do np. wejścia na samochów. Zwierzę świadome, co się z nim dzieje, lub co ma się z nim stać w niedalekiej przyszłości nie pozwoli się prowadzić i nawet cztery dorosłe osoby nie mogą sobie poradzić z takim osobnikiem. Jeśli chce się pokierować strusiem, trzeba nałożyć mu najpierw kaptur na głowę, co też wymaga odrobiny zręczności. Strusia, który nic nie widzi, można prowadzić jak baranka - dodaje Marek.

 

Przysmak Sądeczan?

Dla małżeństwa Kroków hodowla strusi to sposób na życie: jest to zarówno forma zarabiania pieniędzy, jak również hobby. Już od pięciu lat prowadzą wyrób wędlin ze strusia, którego mięso, jak twierdzą, jest wyjatkowo smaczne i zdrowe. - Czyste mięso strusia przeważnie pozbawione jest tłuszczu, a co za tym idzie, również cholesteloru. Nie zawiera praktycznie także sodu, przez co zalecane jest dla osób z nadciśnieniem tętniczym - dodaje Jadwiga. Dodatkowo, cała hodowla jest ekologiczna. - Karmimy je świeżo koszoną trawą i zbożem z własnych upraw. Nie stosujemy żadnych pasz wzbogacanych - podkreśla Marek. Surowa „strusina” wyglądem przypomina wołowinę, mając przy tym podobną zawartość białka. Mimo tego, trudno jest przekonać Sądeczan do strusiowych wyrobów. - W Krakowie, Warszawie czy nawet za granicą nasze wyroby robią większą furorę, niż na Sądecczyźnie - dodaje Marek. Być może zmieni się to niedługo. Strusiowe wyroby zostały bowiem nagrodzone wśród uczestników tegorocznego półfinału plebiscytu Małopolski Smak, jaki odbył się w Nowym Sączu. Wyroby od niedawna są również dostępne w sądeckim Inter Marche, gdzie nabyć można pięć wyrobów ze strusia: szynkę, kiełbasę luksusową, kiełbasę grybowską, suszoną oraz pasztet. Już niedługo ilość punktów ma się powiększyć.

 

Emocjonalnie z nielotem

Hodowla strusi dla Jadwigi i Marka to pasja. Przywiązują się do strusiów, szczególnie do tych ze stada zarodowego, którym nadają imiona. Udało mi się poznać trójkę ulubieńców: Kubusia i dwie Pelusie. – Do strusia podchodzi się bardziej emocjonalnie, niż na przykład do trzody chlewnej, tym bardziej, iż bardzo dobrze rozpoznają osoby i otoczenie Są to bardzo mądre i spokojne zwierzęta, dlatego czasami chodzę do nich, żeby z nimi porozmawiać – przyznaje z uśmiechem Jadwiga. Pasja ta wymaga jednak wielu poświęceń oraz wytrzymałości. - Zdarzały się lata, że musieliśmy pracować gdzie indziej, by zarobić na strusie - dodaje Marek. Dlatego, chociaż małżeństwo Kroków zaraziło wiele osób miłością do strusi, jedynie garstka kontynuuje podobną hodowlę. Znany jest przypadek, kiedy ludzie umieścili pisklaki w piwnicy. – To było okropne. Zwierzęta miały co prawda dobre warunki żywieniowe, ale one potrzebują chociaż trochę przestrzeni i słońca. Poza tym, sytuacja ta wymknęła się spod kontroli. Po pewnym czasie trudno było wyprowadzić olbrzymiego kolosa po schodach na spacer. Na szczęście takich przypadków jest coraz mniej, a my również staramy się dobierać osoby, którym sprzedajemy nasze młode strusie – podkreśla Marek Krok

 

Co wiemy o strusiach:

strusie mogą żyć nawet 80 lat. Samiec ma ubarwienie czarne, jedynie pióra na końcach skrzydeł i ogona są białe, natomiast samice są koloru brązowego

niektóre osobniki dochodzą nawet do 200 kilogramów wagi

potrafią biegać z prędkością 70 km

struś widzi dobrze nawet na odległość trzech kilometrów, z takiego dystansu potrafi rozpoznać znajomą osobę, czy też samochód

jajo strusia kosztuje około 50 zł, waży nawet 1,5 kilograma i jest ekwiwalentem około 30 jaj kurzych

jaja wysiadywane są od zniesienia pierwszego jaja przez okres 5 do 6 tygodni głównie przez samca (w dzień czasem zmieniany przez którąś z samic)

w naturze przeżywa około 8 procent z wylęganych strusi

strusie uwielbiają wodę, dlatego jak pada deszcz, zawsze z niego korzystają

strusie nie mają zębów, dlatego połykają kamienie, aby rozdrobnić pokarm. Dorosły struś może mieć nawet jeden kilogram kamieni w swoim żołądku

strusie są zakwalifikowane do zwierząt niebezpiecznych w takich krajach jak Australia, Wielka Brytania oraz USA

co roku notuje się wiele przypadków osób atakowanych przez strusie

nie zaobserwowano, aby struś chował głowę w piasek w razie niebezpieczeństwa, jeśli tak by się działo, gatunek wykazujący podobne zachowanie nie przetrwałby długo w naturze

 

 

Wróć ...
 
Ocena:pointpointpointpointpointpointpointpointhalfnopoint Ilość ocen 12
Twoja ocena:  
Napisał: krzysiek Opublikowano: 2009-12-04 22:04:04
bardzopodoba mi sie wasza str jestem zainteresowanu hodowla strusi interesuja mnie ceny 2 miesiecznych strusi albo 3 miesiecznych moj adres chrapusta84@wp.pl
Napisz komentarz
  • Prosimy o komentarze odpowiadające tematowi newsa.
  • Personalne odniesienia do autorów artykułów i innych komentarzy będą usuwane.
  • Prosimy nie dodawać w komentarzach odnośnikow do swoich stron WWW. Takie komentarze również będą w całości usuwane.
Autor:
Komentarz:
Banner środek
Banner środek 2
Nasz Beskid regionalny miesięcznik niezależny
wybierz zakres
odRok: Miesiąc: 
doRok: Miesiąc:  
 
Słowo kluczowe:
Nasz Beskid regionalny miesięcznik niezależny
Radio eN
Nasz Beskid regionalny miesięcznik niezależny
Banner "w numerze"
  • Pomocne 4 łapy
  • Zapomniana Jadwiga
  • Patrzeć na Wielką Noc 
Nasz Beskid regionalny miesięcznik niezależny
Nasz Beskid regionalny miesięcznik niezależny
baner do pobrania2
Copyright © Oficyna Wydawnicza Vita Press     powered by ChariotCMS 3.3 Portal    www.chariot.pl